I chce się żyć!

Woodstock, jak to naprawdę wygląda.

Woodstock, jak to naprawdę wygląda.

Współtworząc coś wielkiego, czujesz jak emocje rozprzestrzeniają się po twoim brzuszku. 23 Przystanek Woodstock otworzył przede mną wrota do nieznanej mi dotąd krainy. Dostałam szansę pracy w centrum prasowym jako wolontariusz. Przez tydzień miałam okazję poznać Woodstock tak naprawdę od kuchni.
Dużo się wcześniej nasłuchałam o tym wydarzeniu, rodzice mieli swoje obawy, a mnie wizja spania w namiocie jakoś nie przekonywała. Nie chciałam jechać, naprawdę. Teraz jednak, cieszę się, że tamtego dnia, gdy podjęłam decyzję jakaś magiczna siła pchnęła mnie na to wydarzenie.
Teraz mój jedyny dylemat, to kiedy pojadę tam jako uczestnik, bo na razie widzę siebie po tej drugiej stronie. Jasne od razu powiem, że wymaga ona i pracy i wysiłku. Coś jednak się zmienia, u mnie zmieniło wraz z wejściem na scenę przy rozpoczęciu festiwalu. Nigdy dotąd nie widziałam tylu ludzi w jednym miejscu. Ci ludzie byli szczęśliwi, każdy jeden, a ich energia i radość dawała uczucie, że właśnie w jakiejś chociażby mikro części to właśnie Ty jesteś tego zasługą.
Mogę śmiało stwierdzić, że wszystkie stereotypy o Woodstocku to po prostu stereotypy. Miłość od uczestników, była dla mnie dużym zaskoczeniem. W końcu my w nazwie mamy słowo patrol, więc liczyłam na reakcje podobne do tych, gdy widzisz policję nadchodzącą z oddali. Oni jednak witali Nas słowami: ” Kochamy Was za to, że jesteście trzeźwi!” No serio? Czy ktoś z Was usłyszał tak kiedyś od kumpla? Czy raczej słowa: Ze mną się nie napijesz?
Szacunek tych ludzi wręcz rozczulał i dodawał energii. Każdy był otwarty do współpracy, a gdy dowiadywał się, że robił coś źle, bez zastanowienia zgadzał się z Nami.
Dane mi było również zobaczyć mój ukochany zespół Clock Machine, przeżyć pierwszą w życiu noc w namiocie, współpracować z dziennikarzami i poznać mnóstwo ludzi, którzy mają po prostu dobre serducho. Warunki jakie mieliśmy, również przeszły moje wszelkie oczekiwania. Spanie w namiocie okazało się całkiem przyjemne, a brak skupiania się ludzi na tym jak wyglądasz dał do myślenia.  Zaskakujące jak strach potrafi Nami manipulować. Ja już wiem, że następnym razem pojadę tam bez obaw. Bo będę jeździć już zawsze, dopóki śmierć nas nie rozłączy!
A zdjęcia niech Wam co nieco pokażą 🙂
Nie bójmy się przygód!
Justyna